Logo Led Zeppelin


Strona główna
Aktualności
Historia
Biografie
Galeria
Cytaty
Dyskografia
Koncerty
Ciekawostki
Recenzje
Artykuły
Wywiady
Teksty
Tłumaczenia
Download
Forum
Księga Goœci
O Autorze
Linki
E-mail
 
 
 
Ustaw stronę jako startow+/-
Wywiad z Johnem Paulem Jonesem
 

Wywiad ten ukazał się na stronie portalu Interia.pl, a z J.P.Jonesem rozmawiał Lesław Dutkowski.


Zanim porozmawiamy o twojej nowej płycie, chciałem cię zapytać o szczególne wydarzenie, w którym ostatnio uczestniczyłeP, mam na myPli koncert Guitars Against Landmines, zorganizowany w Manchesterze. Oprócz ciebie grali tam między innymi Bill Wyman i Roy Harper. Jakie s+/- twoje wrażenia?

To było wspaniałe wydarzenie zorganizowane przez Julie Felix, wokalistkę folkow+/-. Dzięki niej pojawiło się wiele wspaniałych osób. Ja znam j+/- od pocz+/-tku lat 70. Czasami grywaliPmy razem. Zadzwoniła do mnie i zapytała, czy nie chciałbym wzi+/-ć w tym udziału. Były różne gatunki muzyki. Po raz pierwszy od 25 lat spotkałem się z Roy'em Harperem. Grałem z moim trio kawałki z "Zoomy", "The Thunderthief" i utwór Led Zeppelin. Wyst+/-pił Bill Wyman z Rhythm Kings, z którymi grał także Georgie Fame. W sensie muzycznym wszystko było niesamowicie zróżnicowane, ale odbywało się dla szczytnego celu.

Często bierzesz udział w takich koncertach, które maj+/- podtekst polityczny? Interesujesz się polityk+/-?

Owszem interesuję się polityką, ale nie gram zbyt często na takich koncertach.

Przejdźmy do twojego nowego albumu "The Thunderthief". Na szczęście nie musieliśmy czekać na twoją kolejną płytę kilkanaście lat, jak to było w przypadku "Zoomy", ale jednak od wydania twojego poprzedniego albumu minęły prawie trzy lata. Co się z tobą działo w tym czasie? Jak zwykle produkowałeś i aranżowałeś muzykę dla innych wykonawców, czy zwyczajnie postanowiłeś zrobić sobie przerwę?

Koncertowałem.

Ale chyba nie trzy lata?

Prawie.(śmiech) Trzy razy odwiedzałem Amerykę, grałem w Japonii i Europie Zachodniej. Później pisałem i nagrywałem. Wiesz, to naprawdę zabiera dość sporo czasu, gdy wszystko robisz sam.(śmiech)

W takim razie jak długo powstawał materiał na "The Thunderthief"?

Zacząłem pisać krótko po zakończeniu koncertów promujących album "Zooma". Przypuszczam, że to było na początku 2001 roku. W pewnym sensie właściwie komponuję cały czas, bo myślę o tym, co powinno być w dalszym ciągu. Nagrywam pomysły na taśmę, gdy jestem w trasie. Gram na różnych instrumentach. Na przykład we "Freedom Song" gram cały czas na ukulele - instrumencie, którego używam już od wielu lat. Lubię jego brzmienie i z pogrywania sobie na nim zrodził się pomysł na ten utwór.

Chciałem zapytać co właściwie oznacza słowo "thunderthief" i czy ma ono jakiś związek z tym dość przerażającym stworem z okładki?

(śmiech) Nie bezpośrednio. Lubimy myśleć o tej kreaturze jako o thunderthiefie, czyli o kimś, kto poprzez to, co robi, powoduje, że wszyscy inni znajdują się w cieniu. To jest związane z angielskim zwrotem to steal the thunder, czyli sprawić, że ktoś inny jest w cieniu, odebrać komuś cały poklask. Nie wiem, czy moje wytłumaczenie cię zadowala. Szczerze mówiąc tego pytania nikt mi jeszcze nie zadał (śmiech). W krajach anglojęzycznych zwrot to steal the thunder i słowo thunderthief są dość popularne.

Tym razem zdecydowałeś się śpiewać na swojej płycie. Nie myślałeś o tym, żeby zatrudnić jakiegoś wokalistę?

Nie i to z takiego samego powodu, z jakiego nie śpiewałem na płycie "Zooma". Jako producent albumu, gdybym zdecydował się na zatrudnienie jakiegoś wokalisty, produkowałbym także jego i w takiej sytuacji płyta już nie do końca byłaby moja. Oprócz tego nie sądzę, aby moja muzyka miała jakiś wyraźny styl. Nie ma wielkiej potrzeby zaczynania wszystkiego z wokalistą czy gitarzystą, bo głównym kompozytorem i aranżerem jest basista. Jest naprawdę ciężko wypracować sobie styl, który sprawia, że twoja muzyka jest rozpoznawalna. Dam ci przykład Carlosa Santany. Nie ma żadnego znaczenia, z kim on gra, czy też co gra. Zawsze wiesz, że to jest Carlos Santana, bo jego gitara brzmi niepowtarzalnie i jest rozpoznawana od razu. Muzykom, którzy grają na takich instrumentach jak ja ciężko jest coś takiego wypracować. Nie chciałem brać nikogo innego do śpiewania, ponieważ wiedziałem, że dam tej muzyce więcej indywidualnego charakteru, jeśli zdecyduję się śpiewać sam.

"The Thunderthief" to twoja druga płyta dla Discipline Global Mobile, wytwórni Roberta Frippa. Wiem, że jesteś bardzo zadowolony z waszej współpracy, ale czy nie myślałeś kiedyś, choć przez moment, aby założyć własną wytwórnię? Masz przecież własne studio nagraniowe w Londynie, jesteś producentem i aranżerem.

Produkuję, aranżuję moje płyty, jestem inżynierem dźwięku i zajmuję się miksowaniem. Naprawdę nie potrzebuję jeszcze do tego wszystkiego wytwórni płytowej. To byłoby już za dużo. (śmiech) Ludzie w Discipline Global Mobile są wspaniali, doskonale wiedzą, co robią i niech tak pozostanie. I tak jedynie wydają i promują moje płyty, bo całą resztą zajmuję się sam. (śmiech)

Nagrałeś dziewięć utworów na album "Zooma" i tyle samo na "The Thunderthief". Dziewiątka to jakaś magiczna cyfra dla ciebie, czy to zwykły zbieg okoliczności.

Chyba staję się taką cyfrą. (śmiech) Myślałem o nagraniu dziesięciu utworów na obie te płyty, ale wydaje mi się, że nie byłem zadowolony z pomysłu na tą dodatkową kompozycję. Może to 10 jest moją magiczną liczbą, której nigdy nie mogę osiągnąć. (śmiech)

Czy zostały ci jakieś kompozycje z sesji do "Zooma" i "The Thundethief", których nie było na płytach?

Był jeden utwór z sesji do "Zooma", ale zupełnie mi się nie podobał, i jedna kompozycja z sesji do "The Thuderthief", która nie była wystarczająco dobra. Nie zostaną wydane w żadnej formie, lecz mogę na ich podstawie stworzyć coś zupełnie innego.

Oprócz ciebie bardzo ważną postacią jest Peter Blevgad, który napisał dwa teksty i jest odpowiedzialny za pomysł oprawy graficznej. Możesz powiedzieć o nim coś więcej?

On pracował wcześniej z zespołem Slapp Happy - jest wokalistą i kompozytorem, a także rysownikiem komiksów, bardzo specyficznych komiksów. W Londynie w kilku gazetach pojawia się jego komiks, zatytułowany "Leviathan". To bardzo dziwaczny komiks rozgrywający się w dziwacznym świecie. (śmiech) Jest przeznaczony dla dorosłych. Peter jest bardzo interesującym człowiekiem. Oprócz śpiewania, komponowania i rysowania, jest również wykładowcą. Gdy zdecydowałem, że będę śpiewał na "The Thunderthief", potrzebowałem dobrych tekstów. Zapytałem go, czy nie ma jakichś gotowych rzeczy, a on pokazał mi sześć, z których wybrałem "Thunderthief" i "Ice Fishing At Night". On patrzy na świat w taki dziwny, pokręcony sposób. (śmiech) Uwielbiam "Ice Fishing At Night.

Robert Fripp zagrał wspaniałe solo na gitarze w otwierającym płytę utworze "Leafy Meadows". Czy jest jakaś szansa, że zagra on chociaż na kilku koncertach podczas trasy promującej "The Thunderthief"?

Nie, nie sądzę. Zdarzyło się tak, że ja grałem na trasie z nim, kiedy mój zespół otwierał koncerty King Crimson na ich ostatniej amerykańskiej trasie. Wtedy też nie graliśmy razem na scenie. Każdy dawał własny koncert.

W takim razie kto zagra tę fantastyczną solówkę?

Prawdopodobnie zagramy ją na chapman stick [strunowy instrument w kształcie gryfu, na którym gra Nick Beggs, współpracownik Johna - red.]. Używamy tego instrumentu w studiu i na koncertach, gdyż pozwala na zagranie praktycznie wszystkiego, co nam potrzeba. Pamiętaj, że na scenie będzie nas tylko trzech. Ja gram na steel guitar, mandolinie, klawiszach i śpiewam. Gdy będę grał na którymś z tych instrumentów, chapman stick zagra partie basu. Z kolei gdy ja gram na basie, chapman stick służy do zagrania partii gitarowych. Tak więc udaje nam się osiągnąć to, co chcemy we trójkę, co jest bardzo fajne.

Album "The Thunderthief" można śmiało nazwać przedsięwzięciem rodzinnym pana Jonesa i pani Jones. Pan Jones gra na większości instrumentów, śpiewa, aranżuje i produkuje, zaś pani Jones jest producentem wykonawczym całości, a poza tym pełni rolę twojego rzecznika prasowego. To chyba bardzo wygodna sytuacja?

To naprawdę bardzo komfortowa sytuacja. Czasami, gdy zbliżam się już do fazy miksowania materiału, zupełnie nie wiem, co się dzieje. (śmiech) Wtedy puszczam Mo [żona Johna - red.] fragment i pytam: Powiedz mi, co jest nie tak z tym kawałkiem?, a ona mówi, że to jest źle albo jeszcze coś innego. Natychmiast wszystko wychwytuje. Jest bardzo użyteczna, że się tak wyrażę. (śmiech)

Muszę cię zapytać o jednego muzyka, z którym współpracujesz już od jakiegoś czasu, a który kilkanaście lat temu był bardzo popularny w Polsce. Mam na myśli Nicka Beggsa, który w latach 80. święcił triumfy jako członek grupy Kajagoogoo. Jestem bardzo ciekaw, jak to się stało, że zacząłeś z nim pracować?

Na albumie "Zooma" na chapman stick grał Trey Gunn, którego znamy z King Crimson. Miał też grać ze mną na trasie, ale wtedy okazało się, że King Crimson wznowili działalność i Trey musiał poświęcić się grze z nimi. Wtedy zapytałem Roberta Frippa, czy zna jakiegoś dobrego muzyka grającego na chapman stick, a on zarekomendował mi właśnie Nicka Beggsa. Ja wtedy powiedziałem: Ależ ten gość grał w Kajagoogoo! Jesteś tego pewny?. (śmiech) Robert zapewnił mnie, że to bardzo dobry muzyk i miły człowiek. Spotkaliśmy się później i okazało się, że to nie jest ten sam Nick Beggs sprzed kilkunastu lat. Zmienił zupełnie styl muzyki, którą gra. Występowaliśmy niedawno w Manchesterze na koncercie Guitars Against Landmines. Oczywiście będzie też grał ze mną na trasie koncertowej.

Do zagrania solówki w "Angry Angry" wybrałeś Percy'ego Gibsona, lepiej znanego pod pseudonimem Adam Bomb. Dlaczego właśnie jego?

Spotkałem go w Nowym Jorku. Nie byłem zorientowany w muzyce, którą on gra. Podczas tego spotkania zapewnił mnie, że jak będzie w Londynie, to do mnie zadzwoni. I pewnego dnia zadzwonił telefon i usłyszałem: Cześć, tu Adam. Gram dziś koncert w Londynie w klubie Borderline. Poszedłem go zobaczyć. Byłem pod wielkim wrażeniem. To fantastyczny gitarzysta. Wiedziałem, że następnego dnia gra koncert w innej części Europy. Gdy tylko wróciłem do domu z jego koncertu, włączyłem komputer i automat perkusyjny. Opracowałem wówczas jeden loop. Potem zadzwoniłem do Adama i poprosiłem go, żeby wpadł do mnie z gitarą i zagrał solo. Przyszedł do mnie i zagrał to w ciągu trzech minut. Jeszcze tego samego dnia poleciał na koncert bodajże do Hiszpanii. Zostałem więc z tą solówką. Pomyślałem sobie, że to dobry powód, aby napisać piosenkę i wykorzystać solówkę Adama. Napisałem tekst, zaśpiewałem go i w ten sposób powstał utwór "Angry Angry".

Na "The Thunderthieef" grasz na kilkunastu instrumentach, w tym na kymie i koto. Możesz o nich powiedzieć coś więcej?

Kyma to nie jest instrument, tylko program komputerowy do tworzenia muzyki, który stworzyła firma Symbolic Sound. Składa się między innymi ze skrzynki z procesorami, która pozwala ci na skomponowanie wszystkiego, co ci przyjdzie do głowy. Na tej płycie wykorzystałem kilka efektów dźwiękowych, które słychać na przykład w "Ice Fishing At Night", czy "Hoediddle". Kilka warstw dźwiękowych nałożyłem dzięki kymie w "Down To The River To Pray". Używając kymy mogę zaprogramować absolutnie wszystko. Z kolei koto to japoński instrument strunowy, który kupiłem w Japonii, chyba w 1972 roku, gdy byłem tam z Led Zeppelin. Od tamtej pory często na nim grałem i zawsze miałem go w pobliżu. Zagrałem na nim w utworze "Shibuya Bop", dla którego inspiracją była moja wędrówka po tokijskiej dzielnicy Shibuya. To nowa dzielnica i czuje się tam wielką energię. Spacerując tam usłyszałem kawałek techno, który dobiegał z jednego ze sklepów muzycznych, przypuszczam, że to mogło być w Music Arcade. Zainspirował mnie jego klaustrofobiczny klimat. Miał w sobie coś, co cię od razu łapało i nie chciało puścić. Bardzo intensywny numer. Pomyślałem sobie, że dobrze byłoby napisać utwór, który może niekoniecznie pod względem muzycznym nawiązywałby do tego kawałka techno, ale miał podobną intensywność i taki klaustrofobiczny klimat. Wtedy też wpadłem na pomysł, aby wykorzystać koto do zagrania rockowej solówki w tej kompozycji.

(1)  (2)  (3) 

 


Zdjęcie tygodnia

Symbol Jimmy'ego Page'a
Symbol Johna Paula Jonesa
Symbol Johna Bonhama
Symbol Roberta Planta


  Strona poPwięcona zespołowi Led Zeppelin  (c)  by Plaster 2003